Zaorać Sieciechów

Podziel się

Przywracanie praw miejskich

Rada Ministrów w 2018 roku uchwaliła prawo przywracania praw miejskich miejscowościom, którym Rząd Carski po Powstaniu Styczniowym w roku 1863 zabrał prawa miejskie za udział i pomoc w powstaniu. Aby uruchomić procedurę, Rada Gminy występuje z wnioskiem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji za pośrednictwem Wojewody, który opiniuje dokument. Miejscowość Sieciechów spełnia kryteria ustawowe, by uzyskać status miasta.

W 2018 r. pierwszą miejscowością, której przywrócono prawa miejskie, został Józefów nad Wisłą, natomiast w kolejnych latach prawa te otrzymały następujące miasta:

  • 2019 rok (10 miast): Koszyce, Lubowidz, Nowa Słupia, Nowy Korczyn, Oleśnica, Opatowiec (Opatowiec stał się najmniejszym miastem w Polsce, liczącym ok. 329 mieszkańców), Pacanów, Pierzchnica, Szydłów, Wielbark.
  • Styczeń 2020 roku: Lutomiersk, Piątek, Czerwińsk nad Wisłą oraz Klimontów. (Uwaga: w oryginale błędnie podano „Lutów” zamiast Lutomiersk/Lututów).
  • Styczeń 2021 roku: Kamieniec Ząbkowski, Goraj, Kamionka, Sochocin, Solec nad Wisłą, Wiskitki, Dubiecko, Wodzisław, Budzyń, Koźminek.
  • Styczeń 2022 roku (10 nowych miast): Pruszcz, Izbica, Lutomiersk, Bolimów, Cegłów, Nowe Miasto, Kaczory, Jedlnia-Letnisko, Olsztyn, Iwaniska.

W tymże roku Wojewoda zawiadomił Radę Gminy Sieciechów, by rozpoczęła proces dążący do przywrócenia praw miejskich Sieciechowowi. Sieciechowscy radni – Antoni Abramczyk i Paweł Witosław – zainicjowali agitację wśród radnych, by przywrócić prawa miejskie Sieciechowowi. Podzieliło to radnych na tych, którzy do postawionej inicjatywy podchodzili negatywnie (a ich zdanie popierały władze gminy), i na zwolenników. Odbyło się jednak głosowanie. Za przywróceniem praw było 8 radnych, stojących w opozycji do 6 przeciwników uchwały. W tym samym roku podjęły inicjatywę Magnuszew i Głowaczów.

Aby Rada Gminy Sieciechów mogła złożyć dokumenty do Wojewody, Wójt Gminy zarządził przeprowadzenie konsultacji społecznych z mieszkańcami Gminy Sieciechów w przedmiocie nadania statusu miasta miejscowości Sieciechów. Konsultacje takie przeprowadzono na zwołanych zebraniach sołeckich, na których mieszkańcy wypowiadali się w tej kwestii. W relacji radny Gminy Aleksander Abramczyk, obecny na 13 spotkaniach, stwierdził o ogromnej niechęci ludności wiejskiej do wprowadzenia planu nadania praw miejskich Sieciechowowi. Abramczyk był zaskoczony negatywnymi wypowiedziami o Sieciechowie i jego mieszkańcach. Na zebraniach znikomą ilość stanowili mieszkańcy wsi, o którą toczyła się sprawa, a krytycznie wypowiadali się o Sieciechowie obywatele Słowik, Mozolic, Łojów, Zajezierza, Głuśca oraz Wólki Wojcieszkowskiej. Nie był to miarodajny sondaż.

Uprawnionych do głosowania w gminie były 3192 osoby, opinię na piśmie wyraziło jedynie 381 osób:

  • pozytywnych głosów było: 162
  • negatywnych głosów było: 198
  • od głosowania wstrzymało się: 13 osób

W przybliżeniu na każdym z 15 zebrań 13 mieszkańców przeciwstawiało się przywróceniu praw miejskich Sieciechowowi. Był to problem, ponieważ 2811 mieszkańcom gminy nie zależy na prestiżu i dobru naszej małej ojczyzny, co znacznie ogranicza ich działania na rzecz Sieciechowa. Ta hałaśliwa i wrogo usposobiona do Sieciechowa mniejszość wywarła nacisk na swych radnych, by nie głosowali za przywróceniem praw miejskich dla Sieciechowa. Efektem tego było podjęcie stosownej uchwały na sesji Rady Gminy nr LX w dniu 10.03.2023 r..

Wyniki głosowania radnych:

  • Za przywróceniem praw byli: Aleksander Abramczyk, Paweł Witosław, Stanisław Potyra, Mirosław Szewc, Andrzej Wiraszka, Barbara Czerska.
  • Przeciwko byli: Marek Chołuj, Anna Kowalczyk, Monika Krawczyk, Agnieszka Kuś, Piotr Bieniarz, Justyna Pachnia, Ryszard Kupis, Mirosław Pułka.
  • Wstrzymała się: Jadwiga Piórkowska.

Radni przeciwni przywróceniu praw miejskich Sieciechowowi, wpisali się w ukaz carski, „zabierając” drugi raz prawa miejskie. Czym się kierowali? Na pewno nie interesem gminy, bo gmina nic na tym nie skorzystała, a przeciwnie – wiele straciła. Aleksandra Abramczyka niezwykle zaskoczyła nienawistna postawa tych osób. Nie mógł zrozumieć, dlaczego byli tak nieprzychylnie ustosunkowani do Sieciechowa jako miasta i pięknej, bogatej historii z nim związanej (by zapoznać się z wielowiekową historią związaną z Sieciechowem, zapraszam na stronę internetową „Izba Historyczna Stefan Siek”).

Aleksander Abramczyk, „wżeniony” do Sieciechowa, pochodził z Kępic. Mieszka wiele lat w tej miejscowości, pobudował się, zapuścił tu korzenie. Czego dowodem jest wybranie go przez mieszkańców radnym. Nie mógł zrozumieć ich zachowania, ponieważ nie znał historii Sieciechowa. Ja na podstawie dokumentów i świadectw mieszkańców postaram się opisać antagonizmy pomiędzy Miastem i wsiami okalającymi Sieciechów.

Dawne animozje i ożenki

Starszy mieszkaniec innej wsi, zapytany, dlaczego nie lubi Sieciechowian, odpowiada: „Bo mówią na nas »chamy« lub »Są dumni, nie chcą się żenić z wieśniaczkami«”. Jest to prawda, nasi mieszkańcy mówili „cham” na niegodne zachowania mieszkańców okolicznych wsi względem Sieciechowian, a było tych niegodnych zachowań wiele. Że byli dumni, to prawda, ale z ożenkiem to już wymysł. W Sieciechowie było około dwudziestu gospodarzy bogatych i oni, jak i chłopi siedzący na kolonii (kolonia to od 6 do 8 ha ziemi), szukali dla swych dzieci opłacalnych ożenków. Reszta to drobni gospodarze, niemogący wnieść bogatego wiana, dlatego ich dzieci nie miały żadnych szans na małżeństwo w okolicznych wsiach. Swatano je zatem z osobami z tej samej wsi.

Opiszę to na moich rodzicach. Tata dostał po swych rodzicach 1,5 ha ziemi w kilku kawałkach. Smalił cholewki do pięknego dziewczęcia, które wniosło do wspólnego gospodarstwa 2 ha ziemi, również w kilku kawałkach rozmieszczonych po całym terenie ornym Sieciechowa. Który gospodarz gospodarujący na kolonii wziąłby gołodupca z 1,5 lub 2 ha i to jeszcze tak grunta rozdrobnione?.

Cham – Słownik Polski

Cham to osoba zachowująca się niegrzecznie i prostacko, naruszająca ustalone konwencje zachowania i zasady współżycia z innymi ludźmi. Synonimami słowa „cham” są: grubianin, prostak, gbur, prymityw. Dawniej słowo cham odnosiło się do niższej warstwy społecznej, zwłaszcza takiej, która nie posiadała szlachectwa, czyli: chłop, włościanin, plebejusz.

Skąd to się wzięło?

Pierwsza Rzeczpospolita została zbudowana na trzech klasach społecznych: szlachta, mieszczanie i chłopi. Upraszczając, nawzajem te społeczności się nie lubiły. Chłopi – mieszczan, bo ci byli mniej uciskani, mieli przywileje i mniejsze podatki, byli wolni, mogli opuścić miasto i udać się do drugiego miasta. Chłop, w zależności w jakich dobrach mieszkał, miał większe lub trochę mniejsze ciężary. Ale na stałe był przywiązany do swego pana, nawet jak uciekł, był ścigany i z powrotem musiał służyć swemu panu. Różne ciężary na chłopa były nakładane i zwiększane aż do uwłaszczenia w 1863 roku. Były dobra królewskie, duchowne i szlacheckie. W dobrach duchownych byli najmniej uciskani. Mieszczanie nie lubili szlachty, bo poprzez pewne prawa nie pozwalała rozwijać się miastom. Antagonizmy te narastały od Króla Kazimierza Wielkiego do czasów Carskich.

Miasto Sieciechów należało do dóbr duchownych. Podlegało Zakonowi Benedyktynów Sieciechowskich. Wydaje się, że nie występowały antagonizmy między miastem i wsiami do 1502 roku. W mieście był kościół farny pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Okoliczne wsie należały do parafii w mieście Sieciechowie. Są to: Łoje, Kępice, Nagórnik, Wola Klasztorna, Zalesie i Bąkowiec. Do tego czasu plebani byli świeccy. W 1502 roku Prymasem Polski zostaje mianowany Ferdynand Jagiellończyk. Jego brat, Aleksander Jagiellończyk, jest Królem Rzeczpospolitej. Prymas wraz z bratem Królem zmieniają prawo w klasztorach – teraz Król mianuje Opatów. Do tego czasu mnisi w demokratycznych wyborach Opata wybierali z braci z własnego klasztoru. W tym czasie przejmują parafię Sieciechów i od tej pory proboszczami są zakonnicy z Klasztoru Sieciechowskiego. Zmieniani są co trzy lata. Parafię przejęto ze względu na duże dochody, jakie miała: kilka łanów ziemi i wiele dziesięcin z okolicznych parafii.

Konflikt z Opatem i z chłopami

Opaci mianowani przez Króla brali tę godność dla zysków. Zakony posiadały ogromne dobra, które przynosiły duże dochody. Opatami zostawali poplecznicy Króla, kilku z nich było kanclerzami Króla. Było to z krzywdą dla klasztoru Sieciechowskiego i jego zakonników. Zakonnikom działa się przez to ogromna krzywda. Prawowali się z Opatem przed sądami biskupimi. Skarżyli się nawet do Papieża.

Dostało się też miastu Sieciechów. Opat Wereszczyński zabrał bardzo zniszczony pergamin z przywilejem miasta Sieciechowa celem przepisania na nowo. Mieszczanie twierdzili, że dostali ten dokument od Palatyna Sieciecha. Po przepisaniu dokumentu okazało się, że nowy dokument bardzo uszczuplił grunta i pastwiska na rzecz okolicznych wsi i Folwarku Poklasztornego. A także zabrał przywilej warzenia piwa i gorzałki, zwany propinacją. Jest to prawo każdego mieszkańca miasta do warzenia piwa i jego sprzedawania na jarmarkach i targach w Mieście Sieciechowie. A także zabrano miastu i zabroniono warzenia gorzałki. Propinacja to główny przychód miasta i jego mieszkańców.

Opat wybudował pod klasztorem browar i go wydzierżawił. By dzierżawca nie miał konkurencji, zabrał ten przywilej miastu, by mieszczanie nie mogli sprzedawać piwa na jarmarkach i targach. Mieszczanie nie podporządkowali się temu postępowaniu Opata. Warzyli piwo, by sprzedać je na jarmarkach. Piwo w owych czasach nie było tylko napojem, ale różnie przyrządzane bywało jako posiłek. W dniach targów i jarmarków Opat nasyłał okolicznych chłopów, by rozbijali mieszczanom beczki z piwem, i oni to z gorliwością czynili. Co musiało się dziać w umysłach i sercach mieszczan na tak wyrządzaną im krzywdę? Pozbawiało ich dochodów i środków do życia. Złość była ogromna na Opata, a jeszcze większa na sprawców tego czynu – chłopów. Co mogli na nich powiedzieć? „Chamy”.

Mieszczanie aż do czasów kasaty zakonu Benedyktynów zanosili skargi do sądów królewskich, lecz nie przynosiło to skutku. Dopiero Konstytucja z 1764 roku przyznaje miastom duchownym i szlacheckim prawo propinacji. Znów miasto kieruje sprawę do Sądów Królewskich, które nie przynoszą skutku. Po kasacie Benedyktynów Sieciechowskich w 1819 roku miasto złożyło skargę celem przywrócenia miastu zagrabionych gruntów, łąk i propinacji przez zgromadzenie Zakonne Benedyktynów w Sieciechowie. W Funduszu Ogólno-Religijnym, który przejął dobra poklasztorne po skasowanym zakonie, nie ma dokumentów, by ta skarga odniosła jakiś skutek.

Znane jest pismo datowane na 23 marca 1864 roku, skierowane do Rady Stanu Królestwa Polskiego celem przywrócenia miastu Sieciechów bezprawnie zabranej propinacji. Dzierżawę folwarku poklasztornego i propinację i karczmy w rynku w mieście Sieciechowie trzymał Frankowski. Pismo to podpisali w imieniu całego miasta pełnomocnicy miasta, a zarazem ławnicy: Jakub Roczkowski i Franciszek Czopek.

W odpowiedzi na pismo z dnia 23 marca 1864 roku Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu Wydział Dóbr i Lasów w Warszawie przychyliła się do prośby przyznania miastu posiadania propinacji. Ale takowa na razie jest wydzierżawiona do 1868 roku do 20 maja. Po tym okresie miasto może otrzymać przywilej propinacji. Miasto już nie skorzystało z tego, bo w 1869 roku utraciło prawa miejskie za udział mieszkańców w Powstaniu Styczniowym.

Następne antagonizmy

W 1821 roku parafia Sieciechów przejmuje od parafii Stężyca wsie: Przewóz, Głusiec, Łęg, Zajezierze i Wólkę Wojcieszkowską. Następuje to z powodu utworzenia Diecezji Sandomierskiej w 1818 roku i związanego z tym nowego podziału administracyjnego. Wsie te, jako wsie królewskie, były zarządzane przez dzierżawcę. Byli oni traktowani przez dzierżawcę gorzej niż wsie zarządzane przez Benedyktynów. Należeli do parafii Stężyca od chwili ich założenia. Tam byli pochowani ich dziadkowie i pradziadowie. Ludność parafii Sieciechów nagle znacznie się zwiększyła.

Zakon Benedyktyński w Sieciechowie został zlikwidowany. Budynki przyklasztorne i folwarki wydzierżawiono Hrabinie Jabłonowskiej. Kościół pobenedyktyński stał pusty i niszczał. Biskup sandomierski Adam Prosper Burzyński nakazuje przenieść nabożeństwa z Miasta Sieciechowa do kościoła pobenedyktyńskiego. Mieszczanie sieciechowscy się z tą decyzją nie zgadzają, nie puszczają ks. proboszcza z miasta. Parafia pod wezwaniem św. Wawrzyńca znajduje się w Sieciechowie od wielu wieków, jest to najstarsza parafia w okolicy (pierwsza wiadomość pochodzi z 1191 roku).

Następują drastyczne sceny: pod strażą wojska przeprowadzono księdza do kościoła poklasztornego. Dzieje się to w 1827 roku. Ksiądz nie ma gdzie mieszkać przy kościele. Wiele pomieszczeń jest zniszczonych, reszta wydzierżawiona Hrabinie Jabłonowskiej. Proboszcz zmuszony jest mieszkać w mieście i codziennie dojeżdża do kościoła poklasztornego. Dojazd jest trudny, poprzez wylewy Wisły, tak że nabożeństwa w ogóle się nie odprawiają. Wskutek tak trudnych warunków nabożeństwa w 1835 roku wracają do miasta Sieciechowa, do kościoła farnego pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Jak mieszczanie w ciągu tych 8 lat się zachowywali, co myśleli – nie ma o tym żadnych wiadomości. Nie zachowały się żadne wspomnienia.

Spokój nie trwał długo

Powstanie styczniowe w 1863 roku i udział mieszczan w tym zrywie o wolność Polski, kończy się tragicznie. 1 czerwca 1869 roku ukaz Cara Aleksandra II zabiera prawa miejskie Sieciechowowi. Mieszczanie są rozgoryczeni – w tymże roku miała powrócić propinacja do miasta. A tu degradacja do roli osady i przyłączenie do Gminy o nazwie Sieciechów, ale z siedzibą w Woli Klasztornej. Z przekazu ustnego gajowego lasu Wspólnoty Sieciechowskiej, Joachima Karszni, jest informacja, że na grobli między Słowikami a Mozolicami powstańcy, w tym i sieciechowscy, zrobili zasadzkę na Moskali.

Car, uwłaszczając chłopów, nadał wsiom pastwiska i wolnizny, a także nakazał wydzielić w każdej wsi plac pod szkołę celem rusyfikacji. Szkołę miała postawić wieś i ją wyposażyć, a także znaleźć nauczyciela i zagwarantować mu zapłatę. Sieciechów takiej działki pod szkołę nie dostał, gdyż nie podlegał uwłaszczeniu – mieszczanie od zawsze byli ludźmi wolnymi. W całej Gminie Sieciechów jedynie Sieciechów taką szkołę założył i zatrudnił nauczycieli. Nauczanie podstawowe przy parafii św. Wawrzyńca notowane jest już w 1505 roku.

Z Ukazu Cara miała to być szkoła jednoklasowa trzyoddziałowa. Mieszczanie wynajmują pomieszczenia na sale lekcyjne. Dwie klasy mieszczą się w budynku przy kościele zwanym Organistówką, jedno pomieszczenie wynajmują u Żyda. W związku z dużą ilością dzieci, Sieciechów podejmuje się budować budynek na potrzeby szkoły. Ze swych środków budują budynek murowany z trzema salami dla uczniów i pomieszczeniem dla nauczyciela. Jest to jedyny w tym czasie budynek murowany w powiecie kozienickim. Oddany do użytku w 1909 roku.

Do tej szkoły uczęszczają nieliczne dzieci z okolicznych wsi. Cegłę wożono w czynie społecznym z cegielni Krasnogliny za Dęblinem. Jest to szkoła jednoklasowa trzyoddziałowa, nauczanie odbywa się tylko w języku rosyjskim, nawet religia. Mieszkańcy wiedzieli, że bez znajomości pisania i czytania nie ma awansu społecznego. Zaowocowało to już niedługo w wolnej Polsce.

Nieroztropna decyzja Biskupa

W dziewiętnastym wieku następuje duży przyrost mieszkańców parafii Sieciechów, poprzez przyłączenie wsi z parafii Stężyca do parafii Sieciechów. A także z rozwojem naszej okolicy poprzez inwestycje czynione przez władze państwowe i prywatne. Poprawił się byt ekonomiczny mieszkańców całej okolicy. Budowa wału osłaniającego powiśle kozienickie przed powodziami 1845-1855 r. od Góry Puławskiej do Świerży. Budowa Twierdzy Iwanogród i siedmiu fortów osłaniających twierdzę 1836-1885 r.. Budowa linii kolejowej Warszawa – Iwanogród – Lublin w 1877 r.. Linia kolejowa Siedlce – Iwanogród oraz kolej z Iwanogrodu do Dąbrowy Śląskiej z 1885 r.. Wszystkie te inwestycje dały pracę rzeszy ludzi, którzy poprawili swoim rodzinom warunki życia. I przez to zwiększyła się dzietność, a mniejsza była umieralność mieszkańców naszej parafii i okolicznych też.

Parafianie zabiegali u władz carskich o przekazanie budynku kościoła poklasztornego parafii. Po wielu trudach to się udaje. Parafia przystępuje do jego remontu, kościół jest bardzo zdewastowany. Wystroju wewnętrznego w ogóle nie było, jak i innych sprzętów, pozostały tylko wspaniałe freski na ścianach. Wysiłkiem całej parafii wyremontowano i wyposażono kościół w ołtarze i inne sprzęty. W 1885 roku następuje konsekracja kościoła poklasztornego wyremontowanego przez mieszkańców parafii Sieciechów. Zarazem Biskup Antoni Franciszek Sakiewicz nakazuje parafię Sieciechów przenieść z kościoła farnego pod wezwaniem św. Wawrzyńca do wyremontowanego kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kościół Farny w Sieciechowie ma być filią. Nikt z mieszkańców nie wiedział o takiej decyzji biskupa.

Nabożeństwa odprawiane były w obydwóch świątyniach. Ksiądz mieszkał w Sieciechowie. Tak było do śmierci ks. Stanisława Posobkiewicza w 1901 r.

Jego grób znajduje się na cmentarzu w Sieciechowie na Starym Cmentarzu. Wszyscy parafianie parafii Sieciechów są grzebani na tym cmentarzu do 1904 roku.

 

Przyszedł nowy proboszcz

Ks. Jan Kosiński przenosi probostwo do kościoła poklasztornego i tam przy kościele zamieszkuje. Mieszkańcy od niego dowiadują się dopiero o takim postanowieniu biskupa. W Sieciechowie wrze. Relacja babci Antoniny Pachuca: „Byłam małą dziewczynką, widziałam to na własne oczy. Ksiądz z wielką ilością chłopów z furmankami zjechał do Sieciechowa. Zaczęli rozbierać budynki probostwa. Kobiety pozamykały swych mężów i synów w domach. Bały się, że może dojść do bijatyki. Chłopi rozebrali budynek, załadowali na wozy. Z rozkazu księdza wycięli sad, który rósł wokół probostwa. Kobiety lamentowały, prosząc księdza, by zaprzestał tych czynności. My, dzieciarnia, biegaliśmy między wozami wołając głośno: »Cham ryś, gówno gryź«. Z polecenia księdza Kosińskiego zabito deskami główne drzwi do kościoła. Ksiądz stojąc przed kościołem powiedział do lamentujących bab, pokazując na dłoń powiedział: »Jak mi tu włosy urosną, będziecie mieli tutaj księdza. Przychodzić mi do kościoła poklasztornego«. Kobiety na te słowa zaczęły płakać. Ksiądz z całym sznurem wozów wyjechał z Sieciechowa.”.

Mieszkańcy Sieciechowa nie pogodzili się z tą decyzją. Słali przez kilka lat pisma do biskupa o księdza do kościoła św. Wawrzyńca, nie otrzymywali odpowiedzi. Do kościoła poklasztornego nie chodzą. Zbierają się przed kościołem bez względu na pogodę. Jeden z mieszkańców prowadzi modlitwy, reszta uczestniczy w śpiewie. Trwało to prawie sześć lat. Nie załamali się, nie odeszli od ojców wiary mimo podszeptów rosyjskich okupantów. W końcu decydują się wysłać trzyosobową delegację do Sandomierza, do Biskupa. Idą do biskupa pieszo, nie ma zbiorowej komunikacji w tamtych latach. Trzy dni kołaczą do furty diecezji, furtian odpowiada: „Biskupa nie ma, wyjechał”. Okazuje się, że są zbywani. Rozmawiając z mieszkańcami dowiadują się, że biskup na pewno jest. Przecież codziennie jeździ do jednego z kościołów miejskich i odprawia mszę.

Doradzają im, by zatrzymać powóz wiozący biskupa – położyli się na ulicy. Tak też zrobili: gdy powóz nadjechał, położyli się na ulicy. Powóz stanął, biskup zapytuje stangreta, czemu stoimy. Stangret odpowiedział: „Jacyś ludzie leżą na ulicy”. Biskup każe zapytać, czemu leżą na ulicy blokując przejazd. Stangret zapytał leżących o powód ich takiego postępowania. Powstali i powiedzieli, że trzy dni starają się o audiencję i nie mogą się dostać do ekscelencji. Usłyszawszy to, biskup Stefan Aleksander Zwierowicz (Zwierowicz/Wierznowic) powiedział: „Niech przyjdą, gdy wrócę do rezydencji, zostaną wysłuchani”. Tak też się stało. Opowiedzieli, że mieszkańcy Sieciechowa zostali potraktowani nieuczciwie. Parafia w kościele farnym pod wezwaniem św. Wawrzyńca istnieje od niepamiętnych czasów. I teraz zostali tak potraktowani brutalnie przez ks. Kosińskiego. Biskup wysłuchał ich żalów. I powiedział, że Sieciechów jest niewielką miejscowością, nie utrzyma proboszcza samodzielnie. Delegacja pokazała weksel na pięć tysięcy rubli, mówiąc: „Jeśli księdzu będzie z gospodarki i tacy brakowało, może pobrać pieniądze z weksla”.

Na te słowa biskup uśmiechnął się i powiedział: „Idźcie, zanim dojdziecie do Sieciechowa, ksiądz już tam będzie was witał”. Rzeczywiście, gdy wrócili do Sieciechowa, witał ich ks. Jan Buciarski. Na tę okoliczność sieciechowianie fundują krzyż do kościoła. Stoi on przy głównym ołtarzu. Na znajdującej się przy nim kuli widnieje taki oto napis: „Parafianie parafii Sieciechów wdzięczni Panu Bogu za przywrócenie parafii 1907r.”

Później dowiedzieli się, czemu ich pisma nie docierały do Biskupa. W kancelarii kurii pracował kolega ks. Jana Kosińskiego, niszczył on wszystkie listy, które docierały do kurii. Oficjalnie kościół św. Wawrzyńca w Sieciechowie stał się filią parafii Sieciechów.

Podział parafii

Sprawy te zostały uregulowane przez biskupa Mariana Józefa Ryxa w 1920 roku. Podzielił on parafię Sieciechów na:

  • Sieciechów Miasto pod wezwaniem św. Wawrzyńca, do której należała tylko miejscowość Sieciechów.
  • Parafia Sieciechów Opactwo pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, do której należą wsie: Łoje, Kępice, Przewóz, Opactwo, Wola Klasztorna, Zalesie, Nagórnik, Wólka Wojcieszkowska, Zajezierze, Występ i Głusiec.

Taki podział został przeprowadzony ze szkodą dla miejscowości Sieciechów. Jedna miejscowość licząca wówczas 918 wiernych miała utrzymać kościół i proboszcza. Parafia Sieciechów Opactwo liczyła w chwili podziału 3834 wiernych. Do 1904 roku wszyscy zmarli parafii Sieciechów grzebani byli na cmentarzu zwanym Starym w Sieciechowie. Najprawdopodobniej został on zapchany i nie było miejsca na nowe pochówki. W 1904 roku w Opactwie, przy drodze do Kępic, został założony cmentarz. Na figurze Chrystusa widnieje data założenia cmentarza 1904 rok.

Mieszkańcy Sieciechowa przy gościńcu do Kozienic zakładają nowy cmentarz. Oddalony on jest o 1 km od kościoła. Teren jest niski, nawożą piasek, podnosząc teren cmentarza wyżej o 1 metr. Fundują figurę w kształcie kolumny zwieńczonej krzyżem z Chrystusem ukrzyżowanym zwróconą frontem do drogi, nosi na sobie taki napis: „KTO WIERZY WE MNIE CHOĆBY UMARŁ ŻYĆ BĘDZIE NA WIEKI. S. JAN. NA PAMIĄTKĘ ZAŁOŻENIA CMENTARZA PRZEZ MIESZCZAN SIECIECHOWSKICH 1905 r. D 10 LIP.”

36 lat po zabraniu przez Cara praw miejskich mieszkańcy Sieciechowa czują się mieszczuchami. Taka nazwa parafii istniała do czasów powołania Diecezji Radomskiej 25 marca 1992 roku. Wtedy zmieniono nazwę parafii na Sieciechów i Opactwo.

Dalekosiężne myślenie edukacyjne sieciechowskich mieszkańców

Szkoła prowadzona po uwłaszczeniu – po kilku latach edukacji w Sieciechowie było już sporo ludzi umiejących czytać po rosyjsku i znających podstawy liczenia. Przydała się ta sztuka w kontaktach z administracją carską. W naszej okolicy prowadzono w tym czasie wiele poważnych inwestycji. Budowa kolei Warszawsko-Lubelskiej, Siedlce-Iwanogród, Iwanogród-Dąbrowa Górnicza. Budowa fortów okalających twierdzę Iwanogród. Przy tych pracach znalazło zatrudnienie wiele ludzi. Ktoś mądrzejszy musiał nimi kierować. Tak powstały nieduże firmy podwykonawcze, zatrudniające kilku, kilkunastu ludzi. W Sieciechowie było kilku takich przedsiębiorczych ludzi. Sieciechowiacy wyspecjalizowali się w brukarstwie. Zawód ten przetrwał do lat 60. XX wieku, znani byli w całej Polsce.

Po wojnie i walkach o wolną Polskę kraj potrzebował wykształconych ludzi, tych było mało. Polska potrzebowała wielu nauczycieli. Naczelnik Państwa Polskiego Józef Piłsudski dekretem powołał siedmioklasową szkołę podstawową. Brakowało w kraju nauczycieli prawie do wszystkich przedmiotów. W poklasztornym budynku Pałacu Opata powołano szkołę, po której można było zdawać do Seminarium Nauczycielskiego. Nazwa brzmiała „Preparanda Nauczycielska w Sieciechowie”. Mogli do niej uczęszczać uczniowie, którzy skończyli jednoklasową trzyoddziałową szkołę podstawową, w wieku 12-15 lat. Była to szkoła dwuletnia z internatem. Uczęszczały dzieci z naszej gminy, ale i z bardzo daleka. Ze spisu dowiadujemy się, z jakiej miejscowości pochodzą uczniowie. W przeciągu czterech lat istnienia preparandy z Gminy Sieciechów najwięcej uczyło się dzieci z:

  • Sieciechowa: 21
  • Nagórnik: 3
  • Kępic: 3
  • Zalesia: 5
  • Woli Klasztornej: 3
  • Wólki Wojcieszkowskiej: 1
  • Zajezierza: 1
  • Przewozu: 1

Widać ze spisu uczniów, jak wielką rolę edukacyjną spełniła jednoklasowa trzyoddziałowa szkoła w Sieciechowie. Otwarci na edukację chłopi z okolicznych wiosek przysyłali swe dzieci do Sieciechowa. Po I Wojnie Światowej powstają szkoły podstawowe w poszczególnych wioskach naszej gminy. W Sieciechowie już w 1918 roku powstaje pełna 7-klasowa szkoła powszechna. W Łojach 1-klasowa, w Woli Klasztornej 4-klasowa, w Kępicach 2-klasowa, w Zajezierzu 4-klasowa (w 1936 była 6-klasowa), w Głuścu 4-klasowa szkoła powszechna. By skończyć pełną szkołę 7-letnią powszechną, dzieci musiały chodzić do Sieciechowa lub Dęblina. Mój tata Franciszek Siek kończył szkołę powszechną w 1925 roku i z nim chodzili chłopcy z Zajezierza. Dzięki szkole w Sieciechowie dostało wykształcenie wiele dzieci i młodzieży z naszej miejscowości. Kontynuowali oni dalej swe wykształcenie w szkołach średnich i wyższych. W latach międzywojennych mieliśmy 2 księży: Roczkowskiego Juliana i Figurskiego Piotra. Wielu światłych nauczycieli, także w innych dziedzinach technicznych, rolniczych oraz innych światłych organizatorów życia społecznego. Kształtowali oni świadomość i postawę twórczą miejscowego społeczeństwa.

Spółdzielnia

Mieszkańcy Sieciechowa inicjują założenie spółdzielni, by można było konkurować z handlem żydowskim i czerpać z tego korzyści dla lokalnej społeczności. Na zebraniu ogólnym mieszkańców Sieciechowa społeczność podejmuje taką decyzję. Sąd Okręgowy w Radomiu Wydział Rejestru Handlowego wydaje pozwolenie w dniu 11 września 1922 roku na działalność. Oto pełna nazwa: „Spółdzielcze Stowarzyszenie Spożywców »Radość«”.

W pierwszych latach spółdzielnia wspaniale prowadzi swą działalność. Apetyty mieszkańców Sieciechowa rosną. By uniezależnić się od lichwiarskich pożyczek od bogatych Żydów, inicjują powołanie kasy zapomogowo-pożyczkowej. Takowa zostaje zarejestrowana 7 grudnia 1927 roku przez Sąd Okręgowy w Radomiu Wydział Rejestru Handlowego pod nazwą: „Kasa Stefczyka” Spółdzielnia z Ograniczoną Nieodpowiedzialnością w Sieciechowie.

Działalność tych spółdzielni przyniosłaby na pewno korzyści mieszkańcom Sieciechowa, gdyby nie ogólnoświatowy krach ekonomiczny, który położył kres działalności obydwóch spółdzielni. Mieszkańcy Sieciechowa w 1940 roku wznowili spółdzielczą działalność po zamknięciu Żydów w gettach. Jej nazwa: „Spółdzielnia Spożywców »Jedność« w Sieciechowie”.

Sklep tej spółdzielni służył podczas okupacji niemieckiej jako skrzynka kontaktowa między placówkami Armii Krajowej.

Światli mieszkańcy Sieciechowa

Komitet budowy nowoczesnego budynku Szkoły 7-klasowej w Sieciechowie (listopad 1936 rok).

  • Siedzą od lewej: 1. Tomasz Karsznia, 2. Stanisław Głogowski, 3. Stanisław Siek, 4. Andrzej Kowalczyk, 5. Tomasz Witkowski, 6. Jan Świtka, 7. Jan Karsznia.
  • Stoją od lewej: 1. Kołtunowicz (cieśla), 2. Jan Pachniak (kierownik szkoły), 3. Antoni Sepiotek, 4. Ignacy Waleski, 5. Franciszek Świtka, 6. Tomasz Świtka, 7. Stanisław Grudzień (nauczyciel).

Wynikiem ich pracy była inicjatywa budowy nowoczesnego budynku na potrzeby 7-klasowej szkoły powszechnej. Zaczęto budowę w 1934 r., a oddano do użytku w 1936 roku.

Ministerstwo Spraw Wojskowych pozwoliło na rozbiórkę koszar Fortu Borek. Mieszkańcy Sieciechowa sami rozbierali te koszary i zwozili cegłę na teren budowy. Drzewo na potrzeby budowy szkoły pozyskiwali z własnego lasu. Sami, w czynie społecznym z własnych środków, postawili piękny budynek, który służy do dzisiaj edukacji naszych dzieci. Szkoła ta stała się kuźnią wychowującą młodzież patriotyczną. Sprawdzili się oni w ciężkich czasach okupacji.

Dowódcą placówki gminy Sieciechów AK został Franciszek Rechowicz. Około 100 osób z Sieciechowa należało do AK. W kwietniu 1944 roku przyjęli oni zrzut broni na łąkach zwanych Niwki. Na pomoc walczącym powstańcom Warszawy z Sieciechowa wyrusza 41 osób dobrze uzbrojonych, w tym dwie kobiety. Takie są skutki patriotycznego wychowania w naszej szkole. Nauczyciele: Jan Pachniak, Anna Szczypińska, Franciszek Łuczywo prowadzą tajne nauczanie w czasie okupacji niemieckiej. Szkoła prowadzi wysoki stopień nauczania.

Pisze o tym uczeń tej szkoły w swych pamiętnikach, pochodzący z Woli Klasztornej – Kielich. W 1945 roku pojechał składać dokumenty na egzamin do liceum im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Okazało się, że egzaminy odbyły się tydzień wcześniej. Idąc smutny korytarzem, został zapytany przez panią: „Czemu jesteś, chłopcze, smutny?”. Odrzekł: „Spóźniłem się, podobno egzaminy już były”. Pani zapytała, gdzie chodził do szkoły. Odpowiedział: „W Sieciechowie”. A pani odpowiedziała: „Ja jestem dyrektorem liceum. Przyjmuję cię bez egzaminu, w Sieciechowie był zawsze wysoki stopień nauczania”. Radość jego była wielka, dziękował pani dyrektor. Wydawałoby się, że wojna złagodziła konflikty lokalne. Razem walczyli z okupantem w Batalionie Kozienickim Armii Krajowej.

Komuniści wsparli animozje

Sieciechów był bardzo patriotyczny, nie ulegał propagandzie komunistycznej. Na okalających nas wsiach komuniści znaleźli wielu ludzi, którzy zaczęli współpracować z nową władzą. Większy jeszcze podział doprowadziła likwidacja w 1954 r. Gminy Sieciechów z siedzibą w Woli Klasztornej – w zamian powołano na terenie gminy trzy Gromadzkie Rady Narodowe. Taki podział był ekonomiczną porażką. Tak małe gromady nie miały środków na inwestycje. A potrzeby były wielkie. Najbardziej brakowało utwardzonych dróg po wsiach. Były tylko dwie drogi zbudowane jeszcze za Cara. Od Dęblina do Kozienic przez Zajezierze, Opactwo, Wolę Klasztorną, Bąkowiec, Słowiki do Kozienic. I od tej drogi rozgałęzienie od Opactwa na Sieciechów do przysiółka Sieciechowskiego – Jesionka. Nie było na terenie tych gromad żadnej służby zdrowia. Jedynie w Sieciechowie budynek szkoły spełniał godne warunki nauczania. Reszta szkół gnieździła się w ciasnych, w większości drewnianych budynkach. Ekonomicznie nie wytrzymała Gromadzka Rada Narodowa w Woli Klasztornej. Funkcjonowała trzy lata i została przyłączona do Gromadzkiej Rady Narodowej Sieciechów.

Ale najbardziej antagonizm nastąpił z powodu Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. Komuniści podatkami zlikwidowali prywatny handel. W zamian powołali GS SCH w 1949 roku. Taka Spółdzielnia powstała w Sieciechowie ze względu na dobrą lokalizację i zaplecze biurowo-magazynowe. Z chwilą powołania GRN biuro spółdzielni zostało zabrane z Sieciechowa do Zajezierza; prezesem był pan Julian Kibil z tej miejscowości. Przyjechał następnego dnia w kilka wozów z chłopami, by rozebrać i zabrać szopę, która służyła jako skup żywca i magazyn stojący w Rynku. Adolf Wasiłek, przewodniczący rady Gromady Sieciechów, uprzedził o tym kobiety sieciechowskie. Czekały one na przyjazd nieproszonych gości. Zaopatrzone w mocne kije i przykrywki od parników i garów. Przywitali przyjezdnych waleniem kijami w pokrywki, czyniąc niemiłosierny hałas. Konie przyjezdnym chłopom zaczęły stawać dęba, bały się takiej orkiestry. Niezrażeni chłopi podchodzili do szopy z łapkami, by ją rozebrać. Dzielne sieciechowianki kijami odpędzały i broniły chłopom dostępu do szopy. Widziałem to na własne oczy idąc do szkoły. W szkole myślałem, czy kobietom udało się obronić szopę. Z lękiem wracałem po lekcjach. Gdy dotarłem do Rynku, zobaczyłem szopę stojącą na swym miejscu. Stała ona i służyła ludziom do 1961 roku. W tymże roku sieciechowianie pobudowali murowaną na Wygonie, stoi ona do dzisiaj. Przeniesiono, bo przystąpiono do przebudowy Rynku.

Sieciechów zakłada własną spółdzielnię

Sieciechowianie postanowili założyć własną spółdzielnię. Najstarsi namówili młodsze pokolenie do działań. Sieciechów miał już doświadczenie w zakładaniu spółdzielni. Pierwszą założyli w 1922 roku, rozwijała się nawet pomyślnie, ale światowy kryzys w latach 1928-1934 r. nie pozwolił na rozwój tej spółdzielni. Drugi raz założono spółdzielnię podczas okupacji niemieckiej. Służyła placówce AK w Sieciechowie jako skrzynka kontaktowa, sprzedawcą był Julian Bernatek. Teraz napotkali trudności – Powiatowy Związek GS SCh sprawiał trudności, tłumacząc, że już jest na terenie jedna spółdzielnia. Po sporych problemach udało się zarejestrować Gromadzką Spółdzielnię Samopomoc Chłopska z siedzibą w Łojach. Ta zabrana do Zajezierza miała siedzibę w Sieciechowie, dwie o takiej nazwie nie mogły istnieć. Żeby spółdzielnia mogła działać, powinna dysponować kapitałem. Wszystkie dorosłe osoby zobowiązały się wpłacić na ten fundusz po 100 złotych od osoby. Wspólnota Leśna Sieciechów wyasygnowała dosyć dużą sumę. Był dosyć duży problem: PZGS SCh Kozienice nie chciał kredytować dostaw towarów. Zaopatrywano się w miejscowościach: Radomiu lub Lublinie w Powszechnej Spółdzielczości Spożywców „Społem”. Do tych miast było 80 km w jedną stronę. Tabor samochodowy nie był rozpowszechniony. Towar wożono zaprzęgiem konnym.

Większość zaprzęgów konnych jeździło jeszcze na wozach zwanych „żelaźniakami”. W Sieciechowie było dwóch gospodarzy, którzy mieli wozy o kołach ogumionych i o ładowności do 5 ton. Byli to Józef Zapora i Bolesław Witek. Taki kurs po towar trwał dobę. Spółdzielnia w Zajezierzu po dwóch latach zbankrutowała. Jej teren i udziały przejęła Gromadzka Spółdzielnia Samopomoc Chłopska Gniewoszów. Miała ona sklepy w wioskach okalających Sieciechów. Przez to nasza nie mogła się rozwinąć. Miała ona sklep w Sieciechowie i Łojach. Funkcjonowała do 1965 roku i jej teren oraz udziały przejęła Spółdzielnia Gniewoszów. Tutaj pasuje wspaniale staropolskie przysłowie: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

Obydwie spółdzielnie osiadłe na bogatych glebach powiślańskich nie mogły się rozwijać ze względu na rozdrobnienie. Nadchodziły czasy, w których wieś, by się rozwijać, potrzebowała być lepiej zaopatrzona w różny asortyment. Nawozy sztuczne, materiały budowlane, narzędzia potrzebne do uprawy ziemi oraz szerszy asortyment spożywczy. Kobiety wiejskie zaprzestały wypieku chleba. Wzrosło zapotrzebowanie na zaopatrzenie mieszkańców w wyroby masarskie i inne towary spożywcze. Teren Spółdzielni Gniewoszów, leżący na ubogich ziemiach klasy IV-VI, przejąwszy tak bogate tereny ekonomiczne powiśla, zaczął się bogacić i u siebie inwestować. Pobudowano nowoczesną masarnię, piekarnię, magazyny, piękny pawilon handlowy. Na swoim terenie pobudował murowane sklepy po wsiach. Na terenie powiśla inwestować zaczęto dopiero w latach 70. Najpierw pobudowano sklepy w Zajezierzu i Mozolicach. W Sieciechowie na ul. 11 Listopada postawiano sklep z dykty. Pod koniec lat siedemdziesiątych w Zajezierzu pobudowano 2 magazyny na nawozy i skup zboża oraz wagę i skład węgla. A w Sieciechowie pod koniec lat osiemdziesiątych pobudowano magazyn na nawozy i paszę oraz skład węgla i wagę.

Sieciechów stawia na kulturę

W 1968 roku Wspólnota Leśna Sieciechów finansuje wyposażenie świetlicy. We własnym budynku starej szkoły odnawia największe pomieszczenie i wyposaża go w telewizor Tesla i 45 krzeseł, stolik pod telewizor, i w oknach zamontowano karnisze i powieszono firanki. Świetlica jest otwarta od 17.00 do 22.00 godziny. Opiekuje się odpłatnie świetlicą Bogdan Basiewicz. Cieszy się ona wielką popularnością w Sieciechowie i okolicy. Telewizja w Polsce raczkuje. Z Warszawy jest nadawany na kraj jeden program. Telewizory były drogie. W Sieciechowie prywatnie było w tym czasie cztery telewizory. Siedzące miejsce trudno było złapać, dużo ludzi stało na Teatrze Kobra lub filmie.

Na rocznicę 900 lat Sieciechowa władze województwa kieleckiego z przedsiębiorstwem „Ruch” zakładają piękny obiekt kulturalny. W budynku starej szkoły Wspólnota Leśna Sieciechów udostępnia połowę budynku na ten cel. W drugiej części mieści się Gromadzka Rada Narodowa Sieciechów. Nazywał się Klub „Ruch”. Był to jeden z najpiękniejszych lokali rozrywkowych w województwie kieleckim. Składał się on ze świetlicy i trzech sal, w których mieściła się klubokawiarnia. Wszystkie pomieszczenia odnowiono i wyposażono w nowe sprzęty, tylko został telewizor Tesla z dawnej świetlicy. W świetlicy było teraz 45 miękkich krzeseł i dwa stoliki, w oknach zawisły na karniszach firany i zasłony. Na ścianach zawisły reprodukcje obrazów – tematyka związana ze wsią, polskich malarzy. Kawiarnia składała się z pomieszczenia, gdzie mieścił się bufet, gabloty z prasą i książkami wydawanymi przez „Ruch”. Gablota ze słodyczami, ciastkami, napojami i papierosami. Tutaj można było zamówić kawę, herbatę. Stał też pod ścianą jeden stolik i trzy krzesełka. Za bufetem urzędowała i opiekowała się klubem Krystyna Świtka. Na legitymację lub dowód można było wypożyczyć szachy, warcaby i inne gry planszowe. Z tego pomieszczenia przechodziło się do drugiego. Wyposażony był on w cztery stoliki, przy każdym cztery krzesełka, siedlisko miękkie obciągnięte ceratą. Pomieszczenie miało jedno okno z firankami i zasłonkami. Trzeci, największy, był wyposażony w pięć stolików. Przy każdym było po cztery fotele, miękkie oparcie, siedzenie, oparcia pod łokcie. Ten pokój miał jedno okno wychodzące na Rynek. Okno dekorowały firanki, zasłony. Ściany udekorowane reprodukcjami martwej natury. Pomieszczenia były w zimie ogrzewane piecami. W tym pomieszczeniu urzędowali brydżyści, zajmując prawie codziennie jeden stolik. Klub przyciągał młodzież z Sieciechowa i z okolicznych wsi. Mile spędzało się czas wolny. W zimie, jesienią i podczas złej pogody trudno było znaleźć miejsce przy stoliku czy w świetlicy.

Ośrodek Zdrowia i Izba Porodowa z inicjatywy Sieciechowa

Do Sieciechowa w 1954 roku zostaje skierowany lekarz Józef Juszczyk, młody lekarz wprost po studiach. Mieszka i przyjmuje chorych w prywatnym domu u pani Stanisławy Duniec w Rynku. Jest to jedyny lekarz w naszej gminie. Likwidacja gmin i powołanie Gromadzkich Rad Narodowych nie sprzyjała rozwojowi tak małych ośrodków administracyjnych. Powiat, mając fundusz na rozwój lokali na opiekę zdrowia, proponował swym gromadom, by wsparły finansowanie Ośrodka Zdrowia i Izby Porodowej na swym terenie. Żadna gromada w powiecie nie zdecydowała się na taką inwestycję. Społeczność Sieciechowa, światła rozwoju opieki zdrowotnej swej gromady, zdecydowała się wesprzeć tę inwestycję. Jako brukarze, pracując w różnych częściach naszego kraju, widzieli, jak dobrze mieć w swej miejscowości dobrą opiekę lekarską. Ale by inwestycja taka mogła być dofinansowana przez powiat, należało dać plac pod budowę oraz niebagatelny wkład 900 tysięcy złotych. Sieciechowska Wspólnota Gruntowa podjęła decyzję na wyasygnowanie takiej kwoty. A także przekazała całe drzewo potrzebne na budowę: cylindrów (szalunku/cylagru), podłóg we wszystkich pomieszczeniach i na rusztowania. Budowa ruszyła w 1958 r. Budynek zostaje uroczyście otwarty w rocznicę 900 lat Sieciechowa w 1963 r.

Służy on obydwom Gromadzkim Radom Narodowym: Sieciechowowi i Zajezierzu. Do Izby Porodowej zwożone są kobiety z połowy powiatu. W nowym budynku przyjmuje lekarz Józef Juszczyk i znajduje się gabinet dentystyczny.

Rynek

W końcu lat pięćdziesiątych sekretarzem Gromadzkiej Rady Narodowej Sieciechów został mianowany Eugeniusz Kępka. Bardzo sprawny i rzetelny urzędnik. Zamieszkał w Sieciechowie wraz z małżonką. Gdy zapoznał się z piękną historią Sieciechowa i zaprzyjaźnił się z mieszkańcami, zaproponował mieszkańcom upiększenie miejscowości poprzez modernizację i przebudowę Rynku na cele rekreacyjne. Mieszkańcom podobały się te plany i zamierzenia Sekretarza. Rynek miał mieć drogi brukowane przy domach wraz z chodnikiem. W środku skwer rekreacyjny i mini park. Z pomocą Wspólnoty Leśnej przystąpiono do pracy. Na zebraniach ustalono zakres prac. By zmotywować mieszkańców, postanowiono obdarować bonami (bon – określona wartość pieniężna) aktywnych Sieciechowian. Wartość bonu zależna była od ilości wykonanej pracy. Każdy, kto miał zaprzęg konny, miał wozić ziemię i piach. Kto takowego nie miał, miał wykonywać prace ręcznie. Wartość bonu zależna była od ilości przywiezionych wozów ziemi, a prace ręczne od ilości dniówek przepracowanych przy przebudowie Rynku. Za bon można było nabyć drzewo budowlane – sosnę lub drzewo opałowe. Sekretarz Eugeniusz Kępka miał dobre układy z dowódcą jednostki saperów w Twierdzy Dęblin. Załatwił sprzęt do niwelacji terenu i samochody wywrotki. Wojsko bardzo wsparło swą pracą wysiłek mieszkańców Sieciechowa. Bruk na ulicach i chodniki ułożyli sieciechowscy brukarze. Przy ulicach został posadzony żywopłot, wkoło Rynku przez środek biegła szeroka aleja, pośrodku powstał klomb kwiatowy. Posadzono wiele drzew, przeważnie lipy.

Rynek wypiękniał, mieszkańcy odnawiali swe domy. Władze wraz z mieszkańcami Sieciechowa zorganizowały wspaniałą uroczystość. Zaproszono władze Województwa Kieleckiego, Powiatu Kozienickiego, wysłano zaproszenia do wielu Sieciechowian mieszkających na terenie Polski. Uroczystość odbyła się w budynku szkolnym. Dzieci dały piękne przedstawienie, przedstawiając tak długą i piękną historię Sieciechowa. Następnie było spotkanie rodaków, którzy nie widzieli się wiele lat. Tę piękną uroczystość zakończyła zabawa taneczna, która trwała do rana. Nasi rodzice pozostawili po sobie piękny przykład zbiorowej pracy dla swej miejscowości. Do dzisiaj cieszą oko i służą piękne budynki nam i nie tylko.

Nowy budynek Gromadzkiej Rady Narodowej Sieciechów, za chwilę Gminy

Reforma administracyjna w 1973 r. likwiduje niewydolne Gromadzkie Rady Narodowe. W Sieciechowie powstaje Urząd Gminy. Należą do niej wioski: Sieciechów, Mozolice Duże, Mozolice Małe, Słowiki, Łoje, Kępice, Opactwo, Wola Klasztorna, Nagórnik, Wólka Wojcieszkowska, Występ, Zajezierze i Głusiec.

W 1970 roku uczestniczyłem w zebraniu mieszkańców Sieciechowa. Zebranie zostało powołane celem pobudowania nowego budynku dla Gromadzkiej Rady Narodowej. W zebraniu uczestniczyły władze powiatu kozienickiego. Zaproponowały one pieniądze na budowę nowego obiektu. Ale by ten budynek powstał, wymogły na Wspólnocie Gruntowej Sieciechów zrzeczenia się budynku starej szkoły i dania placu pod budowę nowego gmachu, oraz dania pieniędzy na zaprojektowanie tegoż budynku. Działka była bardzo wąska, należało do niej dopasować projekt. Z grupą kolegów byliśmy przeciwni oddaniu gromadzkiej radzie budynku starej szkoły. Ale w głosowaniu większość była za oddaniem. Delegaci z powiatu straszyli: jak nie przejdzie ten projekt, będą proponować budowę budynku w Zajezierzu. Budynek budowano dwa lata, oddano go w 1972 roku. Zbiegło się to z reformą administracyjną, powołującą z powrotem Gminy. Tak to w 1973 roku do budynku wprowadziły się już władze Gminy Sieciechów.

Zarządzał Gminą Naczelnik, ale dublował go i miał większą władzę Pierwszy Sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Obydwa te etaty były obsadzane z nominacji Województwa. Muszę tu powiedzieć, że nowy podział administracyjny kraju powołał 49 Województw. Gmina Sieciechów znalazła się w Województwie Radomskim. Zlikwidowano powiaty. Dla Sieciechowa stało to się z korzyścią. Do tej pory byliśmy dyskryminowani przez władze powiatu kozienickiego, ze względu na nasz lokalny patriotyzm. Komuna miała bardzo znikomy wpływ na lokalną społeczność. Rozbudowano urząd gminy. Powstała komórka Służby Rolnej. Powołano też Gminny Ośrodek Kultury. Powołano w gminie Spółdzielnię Kółek Rolniczych z siedzibą w Sieciechowie. Wspólnota ofiarowała grunty pod budowę tej spółdzielni. Prawie dwie dekady przeszły bez antagonizmów. Dlatego że Naczelnik i Pierwszy sekretarz byli spoza terenu gminy. Zależało im, by miejscowość, w której znajduje się gmina, była centralnym ośrodkiem lokalnej społeczności.

Końcem lat osiemdziesiątych władze mianowały na Naczelnika Stefana Lubera z Zajezierza. On to odszedł od zasady wzmacniania miejscowości, w której jest urząd gminy. Rozpoczął budowę dużego budynku w Zajezierzu. Z myślą przeniesienia urzędu Gminy do tej miejscowości, wygląd zewnętrzny wskazywał na to. Budowany z podatków całej gminy. Śmierć Naczelnika pokrzyżowała te plany. Straszył ten budynek swym surowym stanem około 15 lat.

Demokracja

Pierwsze lata Samorząd realizował racjonalny rozwój gminy. Pilną potrzebą było wybudowanie gminnego ujęcia wodnego. W wielu miejscowościach ze względu na suszę brakowało w studniach wody. Stację wybudowano w Sieciechowie na polach zwanych Pioski. Centralne położenie ujęcia wody gwarantowało korzystny układ sieci wodociągowej. Obniżało koszty budowy i eksploatacji. Ze względów finansowych podłączenie wszystkich wsi trwało całą dekadę. Gmina jest wybitnie rolnicza. Brak rzemiosła i przemysłu. Jedynie kilka sklepów spożywczych. Brak dochodów, dlatego trudności w inwestowanie infrastruktury wodociągowej, kanalizacyjnej i drogowej.

Gimnazjum

Przymiarki do reformy edukacji przyczyniły się do sporów, gdzie ma być Gimnazjum. W Sieciechowie czy w Zajezierzu. Za tą miejscowością optowali radni z tej części gminy. Należało przy którejś ze szkół dobudować kilka sal lekcyjnych i salę sportową. Piękny budynek w Sieciechowie zbudowany przed wojną najlepiej się nadawał na jego powiększenie. Dyrektor szkoły w Sieciechowie Krystyna Rutkowska miała duże wsparcie we władzach partyjnych Województwa Radomskiego i to przeważyło. Przy istniejącym budynku szkoły podstawowej dobudowano kilka sal lekcyjnych i pełnowymiarową salę gimnastyczną. Duży wkład finansowy wyłożyli mieszkańcy Sieciechowa zbierając datki na ten cel, Wspólnota Gruntowa Sieciechów też wsparła tę inwestycję. W czynie społecznym mieszkańcy pomagali w wielu pracach. Ogromny wkład w budowę włożył Mieczysław Roczkowski. Mając firmę budowlaną wykonał na koparce wszystkie wykopy pod fundamenty pod nowy obiekt szkoły, sali gimnastycznej pełnowymiarowej oraz kilku sal lekcyjnych na potrzeby Gimnazjum.

Wójtowie

Muszę nadmienić, że pierwszym wójtem był mieszkaniec Sieciechowa Adam Rożek. On to energicznie zajął się wodociągowaniem miejscowości, kładąc rury wodociągowe nieraz bez planów. Plany wykonywano już po położeniu instalacji wodnej. Przyczyniło się to do sprawnych podłączeń mieszkańców naszych miejscowości. Następni: z Nagórnika Jan Szymański i Zajezierza Kazimierz Pochylski. Nie dbali oni o racjonalny rozwój gminy. Został zlikwidowany Gminny Ośrodek Kultury. W lokalach, gdzie mieścił się Klub Książki i Prasy „Ruch” i świetlica, umieszczono Bibliotekę Gminną, resztę lokalu przeznaczono na biura. Sieciechowska młodzież została pozbawiona miejsca, gdzie mogłaby spędzać wolny czas. W Zajezierzu wójt Kazimierz Pochylski wyremontował stary budynek za pieniądze gminy i tam młodzież miała gdzie się spotykać.

Wbrew logice i ekonomii oczyszczalnię ścieków pobudowano na krańcu gminy Sieciechów. Nad Wisłą w Zajezierzu w 2005 r.. By podłączyć Słowiki i Mozolice ścieki należy pompować około 10 kilometrów pod górę. Różnica poziomów 6 m. Pompy muszą pracować o wiele ciężej tłocząc ścieki pod górę. Oczyszczalnia powinna być zlokalizowana pośrodku Gminy. Tak by było bardziej ekonomicznie. Z braku funduszy podłączono trzy wsie: Zajezierze, Wólkę Wojcieszkowską i Występ. Oczyszczalnia pracowała wykorzystując 15 procent swych możliwości. Dochody nie pokrywały kosztów jej pracy. Na tę inwestycję gmina wzięła pożyczkę kilka milionów. Przez wiele lat należało spłacać pożyczkę. Dopiero pieniądze dane samorządom przez Prawo i Sprawiedliwość. Partia ta przez 8 lat dobrze zarządzała Polską. W latach 2013-2016 wójt Zbyszek Czerski buduje magistralę oczyszczalni Zajezierze-Sieciechów z przepompownią na placu Gminy. Następne pieniądze dane samorządom przez Prawo i Sprawiedliwość pozwoliły w 2022 roku podłączyć mieszkańców Sieciechowa do kanalizacji. Stało się to, gdy Gminą zarządzał wójt Arkadiusz Guba. On wystarał się o pozyskanie funduszy na budowę nowego budynku siedziby Urzędu Gminy. Wydaje się, że siedziba Urzędu Gminy jest już zaklepana na wiele lat.

Ale nie szkoły

Gmina posiada 3 szkoły. W Sieciechowie, Zajezierzu i Słowikach. Utrzymanie trzech szkół dla Gminy jest wielkim problemem finansowym. Powodem tego jest znaczny spadek urodzeń dzieci, co pociąga za sobą bardzo duży ubytek uczniów w szkołach. Państwo daje dotację na ucznia. Nie pokrywa ona utrzymania szkół. Gmina musi z własnych dochodów dokładać, by szkoły jakoś funkcjonowały. Z tego powodu Rada Gminy podjęła rozważanie, którą szkołę należy zlikwidować, a które utrzymać. No, jak w przypadku przywrócenia praw miejskich Sieciechowowi, większość radnych pragnie zlikwidować szkołę w Sieciechowie. Rozsądek i ekonomia wskazuje, by to w miejscowości, gdzie znajduje się Urząd Gminy, powinna być szkoła, ze względu na łatwiejsze administrowanie. Po drugie, Sieciechów leży pośrodku Gminy. Dzieci są dowożone do szkół. Wożenie dzieci z niektórych miejscowości przez całą Gminę wydłuża ich czas przebywania poza domem. W Sieciechowie znajduje się jedyny budynek spełniający potrzeby lokalowe na taką zbiorczą szkołę. Jest to duży budynek z salą gimnastyczną rozbudowany na potrzeby Gimnazjum. W budynku tym mieściła się szkoła podstawowa i Gimnazjum. W budynku tym uczyło się w tamtym czasie ponad 300 uczniów. Do Gimnazjum dowożona była młodzież ze wszystkich miejscowości naszej Gminy. Nie było z tym żadnych problemów. Proces destrukcyjny zahamował wójt Arkadiusz Guba. Stwierdzając, że za jego kadencji to się nie stanie. Temat ten w niedługim czasie powróci. Powód: drastyczny spadek urodzeń w Polsce, i to samo dotyczy naszej Gminy.

Osobny temat Mozolice i Słowiki

Obydwie te miejscowości nie były administracyjnie związane z naszą Gminą Sieciechów. Do 1945 roku należały one do Gminy Brzeźnica. Także i do parafii Sieciechów nie należały te miejscowości, tylko do Brzeźnicy – była ona filią parafii Sieciechów do 1920 r.. Do 1945 roku w tych wsiach nie było szkoły. Dzieci ze Słowik mogły chodzić do szkoły w Brzeźnicy. Z Mozolic część dzieci chodziła do Sieciechowa. Po 1945 roku powstała szkoła w Słowikach, która przyjęła dzieci ze Słowik i Mozolic. Taki stan trwa do dzisiaj.

Mozolice – bardzo stara wieś związana z grodem Sieciecha i wymieniona z takimi wsiami, które do dzisiejszych czasów istnieją. Jak Sieciechów, Wola Klasztorna, Zalesie, Janików. Kilku wsi z tego okresu już nie ma. Słowiki – młoda miejscowość; Stare Słowiki założone przez Benedyktynów Sieciechowskich około XVI wieku, Słowiki Folwark też posadowione przez Benedyktynów Sieciechowskich około XVIII wieku. Około 1800 roku Benedyktyni Sieciechowscy zakładają osadę puszczańską Leśna Rzeka składającą się z 4 zabudowań. Po uwłaszczeniu chłopów przez Cara w 1863 roku zostaje rozparcelowana ziemia po Folwarku Słowiki i powstają Nowe Słowiki. Mozolice to wieś powiślańska bogata w urodzajne gleby. Słowiki leżące na ubogich ziemiach klasy V i VI. Przyrost ludności w XIX wieku był duży. We wsiach powiślańskich nie brakowało chleba. Żyzne mady powiślańskie dawały dobry plon, nie było głodu. Ale i w tych miejscowościach biedniejszym gospodarzom na przednówku doskwierał głód. Wsie, które leżały na lichych gruntach, miały problem z wyżywieniem swych mieszkańców. Od dzieci po dorosłych wynajmowano się do pracy u bogatych gospodarzy na powiślu.

W tamtych latach mechanizacji na wsi nie było. Wszystkie prace wykonywało się ręcznie. Wiele tych prac to prace, gdzie trzeba było być i silnym, i wytrzymałym. Pracowano od świtu do zmroku z przerwą na posiłek. W Sieciechowie było dużo gospodarzy, którzy potrzebowali ludzi do pracy w polu i obejściu. Najbogatsi dawali pracę przez cały rok. Ludzie ci mieszkali u danego gospodarza, byli często traktowani jak rodzina. Dochodzących zatrudniano okresowo do najcięższych prac, jakie były w gospodarce. Wspólnota Sieciechów posiadała las sosnowy 183 ha oraz las olchowy Biele i Pastwisko. Sieciechowianie zatrudniali sporo ludzi ze Słowik, większość młodych mężczyzn, ale i wiele kobiet. Wspólnota Gruntowa Sieciechów zatrudniała do sadzenia lasu po wycince i jego pielęgnacji. Gospodarze ze Słowik po 1945 roku wypasali krowy w Sieciechowskich Bielach, nie płacąc za to przez wiele lat dzierżawy. Sieciechów wytaczał sprawy sądowe, ale w minionym okresie z mizernym skutkiem. W tamtych czasach trudno było znaleźć sprawiedliwość.

Sieciechów był inwigilowany po kilku miesiącach po wysiedleniu. Tutaj była najsilniejsza w całej gminie organizacja Armia Krajowa. Od pierwszych miesięcy władzy ludowej robiono obławy na byłych członków AK. Czynili to ludzie, którzy jeszcze niedawno pracowali u Sieciechowskich gospodarzy. Teraz zaciągnąwszy się do Kozienickiego Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji, polowali na młodych sieciechowian. Już w marcu zostali aresztowani: Jan Niedzielski, Marian Jaskulski, Marian Furgo. Oni siedząc w areszcie UB byli tam wyzywani od najgorszych i opluwani przez tych ludzi. Obydwie te wsie, jak i poprzednie, nie lubiły Sieciechowa i sieciechowian. Jak widać pozostało im to w genach. Zamiast być wdzięcznym.

Byli inni

Że Sieciechowianie byli inni, to widać z ich aktywności i zaradności. Byli wolnymi ludźmi, dlatego walczyli o swoje przez wiele lat i dopinali swego. Car nie przetrącił im kręgosłupa. Z Niemcami sobie poradzili, dopiero komunizm ich połamał. Dzisiaj nie ma już tak prężnych, aktywnych ludzi. Młodzież każdego roku opuszcza Sieciechów. Powiślańska urodzajna ziemia w dzisiejszych czasach nie daje utrzymania rodzinie jak kiedyś. Jak kiedyś ludzie szukali chleba, tak teraz młodym może zapewnić chleb tylko duża aglomeracja miejska. Około połowy mieszkańców to ludzie nabyci w ostatnich latach. Nie zasymilowali się wszyscy, oni jeszcze potrzebują na to trochę czasu. Sieciechów zamieszkuje dzisiaj około 470 ludzi, większość znajduje się w podeszłym wieku. W Sieciechowie znajduje się 45 domów pustostanów. Tuż przed II Wojną i w czasie okupacji niemieckiej liczył Sieciechów około 1150 ludzi.

Refleksja

Piszę to dla potomnych ku przestrodze. To co napisałem oparte jest na dokumentach, lub na opowieściach ludzi z którymi rozmawiałem. Myślę że po przeczytaniu tego tekstu, wielu może zmieni negatywne swe zapatrywanie na Sieciechów i sieciechowian. Oni przez wieki dbali o swą miejscowość ale nie tylko. Przecież dzięki ich aktywności, zapobiegliwości i ciężkiej pracy korzystali i mieszkańcy z okolicznych wsi.

Sieciechów był miastem przez 617 lat. Na Rynku w każdym tygodniu były targi a na Św. Wawrzyńca (10 sierpień) i Św. Dziesięciu Tysięcy Rycerzy (22 czerwiec) były jarmarki. Na nich można było zrobić zakupy potrzebne w gospodarstwie a także sprzedać swe płody. W mieście byli rzemieślnicy: kowale, kołodzieje, stelmach, krawiec, kuśnierz i inni. Tu była za czasów carskich jedyna szkoła w okolicy. Dzieci bogatszych rolników pobierały w niej naukę. W latach międzywojennych kto chciał skończyć 7 klas szkoły podstawowej uczęszczał do Sieciechowa. Podobnie ze służbą zdrowia wszyscy mieszkańcy gminy korzystali z Izby porodowej, lekarza i dentysty która znajdowała się pięknym budynku zlokalizowanym obok szkoły.

Teraz przychodnia jest marginalizowana lekarz przyjmuje w ograniczonych dniach i godzinach. Gabinetu stomatologicznego nie ma apteki też. Szkole odmawia się środków na bieżące remonty i malowania. Na koniec apel do szkół uczcie przepięknej historii związanej z nazwą Sieciechów. Wiele miejscowości zazdrości nam tak średniowiecznej bogatej historii. Od Galla Anonima do czasów współczesnych. Wszyscy powinniśmy być z niej dumni. I próbować ją wykorzystać do rozwoju naszej Gminy.

Opracował Stefan Siek.

Bibliografia

  • Benedyktyński Klasztor w Sieciechowie według pism i podań miejscowych przez Ks. Józefa Gackiego. Radom, w drukarni J. Trzebińskiego 1872.
  • Dekanat Kozienicki. Opisał Ks. Jan Wiśniewski. Radom, Druk i Lit. Jan Kanty Trzepiński 1913.
  • Dr Stanisław Kowalski. Szkice do dziejów oświaty i szkolnictwa na terenie Gminy Sieciechów. Ziemia Kozienicka zeszyt siedemnasty 2007.
  • Dr Stanisław Kowalski. Preparanda Nauczycielska w Sieciechowie 1922-1926.
  • Archiwum Główne Akt Dawnych. Akta tyczące się miasta Sieciechowa. Sygnatury: 1/191/0/-/2987, 1/191/0/-/2988, 1/191/0/-/2989, 1/191/0/-/2990, 1/191/0/-/2991. 1/191/0/-/2993, 1/191/0/-/2994, 1/191/0/-/2995.
  • Nadleśnictwo Zwoleń, Piotr Kacprzak.
  • Protokoły zebrań gromadzkich gromady Sieciechów, 23 sierpień 1945 r. do 23 marzec 1956 r..
  • Marian Jaskulski, „Moje wspomnienia z okupacji”.
  • Z opowiadań: Stanisław Karsznia („Sosna”), Bronisław Świtka („Mały”), Franciszek Siek („Jastrząb”).

 


Podziel się